Po pierwsze, jak się uchronić?

Gdy spojrzymy na powstanie raka okiem psychologa zobaczymy, że najbardziej istotny wpływ ma stres i przeżywane emocje. Stres, jeżeli jest krótkotrwały („uciekam przed pędzącym samochodem”) nie zrobi nam krzywdy, jednak stres trwający miesiącami lub latami, albo o niesłychanie silnym ładunku emocjonalnym wpływa na ciało i zachowanie. Przyjrzyjmy się wpływowi na ciało. Gdy pojawia się silny stres, organizm produkuje głównie adrenalinę i koryzol – hormony stresu. Działanie tych hormonów pozwala nam uciec przed pędzącym samochodem, ale gdy ich produkcja nie ustaje i poziom jest przez długi czas podwyższony – wtedy uszkadzają układ immunologiczny. Dodatkowo istnienie hormonów stresu w zbyt dużej dawce informuje umysł, że ciało znajduje się w sytuacji zagrożenia. Dla umysłu, który „myśli” biologicznie, najważniejszym zadaniem jest przeżycie. Gdy umysł skupia się na przeżyciu, osłabionych jest wiele pozostałych funkcji ciała. Wtedy nie jest istotna możliwość choroby, która może pojawić się po kilku latach. W tej sytuacji umysł „wyłącza” pracę układu odpornościowego, bo wyjście ze stanu zagrożenia jest priorytetem.

Ale stres to nie tylko zdarzenia w życiu, które są dla nas trudne, jak wypadki, choroby, rozwody, utrata pracy itp. Stres to także emocje, które powstają pod wpływem innych zdarzeń, czyli to żal trzymający nas przez lata (np. mąż odszedł), nienawiść (np. do teściowej), poczucie winy (np. przyczyniłem się do wypadku), lęki i wiele innych, trudnych uczuć.
Umysł odczytuje je jako zagrożenie, spina ciało do reakcji, w psychologii używa się terminu „walcz lub uciekaj”. To zachowanie odziedziczyliśmy po przodkach, kiedy albo uciekaliśmy przed niebezpieczeństwem, albo atakowaliśmy (np. chcąc zdobyć pożywienie). Wtedy umysł zajmując się ochroną przed zagrożeniem pozostawia układ immunologiczny prawie bezbronny.

Człowiek jako jedyna istota potrafi cierpieć wielokrotnie z powodu jednego zdarzenia. To myśli, które przypominają te trudne sytuacje, to także myśli katastroficzne (to na pewno się wydarzy), to przeżywanie w kółko zdarzenia, które było kiedyś. Problem w tym, że nasz umysł nie odróżnia tego, o czym myślimy od tego, co wydarza się naprawdę. Przy trudnych dla nas zajściach myślenie o nich wywołuje emocje i właśnie emocje informują umysł, że istnieje stan zagrożenia. Umysł nie potrafi właściwie zinterpretować i odczytać, że to tylko myśli, a nie prawdziwe zdarzenie. Dlatego wielokrotnie przeżywamy napad, rozstanie, wypadek. I znów mamy do czynienia z hormonami stresu.

Jak więc możesz wpływać na układ odpornościowy, aby zapobiec chorobie?
Przestań delektować się złością, jaką masz do brata, napawać się żalem jaki masz do matki, przestań pielęgnować w sobie ofiarę (oni są źli, a ja cierpię).
Weź odpowiedzialność za swoje emocje. Uczciwie porozmawiaj z samym sobą, z bliskimi, wyjaśnij punkty widzenia, wreszcie wybacz, nawet, gdy doznałeś krzywdy.
Wymaga to trochę wysiłku…ale jaka cenna jest nagroda. Lepsze samopoczucie, mniej chorób i ich lżejszy przebieg, poprawa relacji z ludźmi.
Gdy zdecydujesz się na tę drogę masz do dyspozycji książki, szkolenia z rozwoju osobistego, trening uważności, spotkania medytacyjne, wreszcie psychoterapię.

Po drugie, jak sobie radzić, gdy diagnoza będzie niepomyślna?

Ostatnio źle się czułeś. Składałeś to na karb przemęczenia, ale z tyłu głowy odzywał się niepokój. W pewnym momencie był tak silny, że bojąc się usłyszeć diagnozę celowo odwlekałeś wizytę u lekarza. Wreszcie pod wpływem rodziny zapisałeś się na konsultację i rozpocząłeś chodzenie po kolejnych gabinetach, aby ostatecznie usłyszeć: „ma pan nowotwór”. Dalszych informacji już nie pamiętasz, tylko słabość, przerażenie, pustkę.
Pojawiły się wspomnienia o ludziach, którzy już nie żyją, pojawił się lęk przed śmiercią i lęk o losy rodziny.
Wtedy nie myślisz o ludziach, którzy zwyciężyli chorobę, o coraz nowocześniejszych metodach leczenia, o bliskich, którzy mogą dać Ci siłę i wsparcie.
Wtedy czujesz się niesłychanie samotny, jakbyś był jedynym człowiekiem we wszechświecie.
Wreszcie przyjdzie chwila, kiedy trzeba podjąć decyzję o sposobie leczenia i dalszym postępowaniu. Szukanie informacji, rozmowy z bliskimi i znajomymi stawiają Cię do pionu, przynajmniej teraz.
To właściwy czas, abyś wziął swoje zdrowie we własne ręce. To do Ciebie musi należeć decyzja, jakie działanie podejmujesz. To Ty współpracujesz z lekarzem, do którego masz zaufanie, a jeżeli go nie masz, to zmień lekarza. Jeżeli tego potrzebujesz konsultujesz się z kolejnym, aby usłyszeć jeszcze jedną opinię. Ty masz jedno zdrowie, a lekarze dziesiątki pacjentów, czasem są przemęczeni, czasem mają własne problemy.

Wiele badań przeprowadzono, aby dowieść, że zdecydowanie większe szanse ma pacjent, który bierze odpowiedzialność za swoje zdrowie. To ten, który zadaje pytania, odpowiedzi szuka w wielu miejscach. To także ten, który niekoniecznie jest lubiany przez personel medyczny. Ale zdrowie masz tylko jedno, życie także.

Włącz bliskich w sprawdzanie, szukanie, załatwianie. Poproś znajomych, gdy potrzebujesz zrobienia zakupów, podwiezienia dziecka do szkoły, a także po prostu pogadania. Oni chętnie pomogą, ale muszą wiedzieć, w czym mogą pomóc.
Ludzie często nie orientują się, jak się zachować; czy chory chce z kimś rozmawiać, czy nie, czy rozmawiać o chorobie, czy o pogodzie. To powoduje, że znikają z życia, bo nie wiedzą jaką przyjąć postawę. Zwyczajnie powiedz im, że prosisz o załatwienie konkretnej czynności, lub o zwykłe odwiedziny.

A Ty teraz masz czas dla siebie. Może nigdy nie miałeś go za wiele. Masz czas na drobne działania, które sprawiają Ci przyjemność. Te przyjemności odbudowują Twój układ immunologiczny, bo gdy się dobrze czujesz (mimo świadomości choroby) zmienia się biochemia Twojego ciała. Pojawia się serotonina i endorfiny. Hormony, które mają duże znaczenie w przywracaniu zdrowia, nie na darmo nazywane hormonami szczęścia.
Staraj się żyć normalnie i prowadzić na miarę sił aktywną egzystencję. W telewizji omijaj wiadomości, fakty i programy informacyjne, ale nie opuszczaj żadnej komedii. Pierwsze wpływają na podświadomość negatywnie, bo tylko o takich zdarzeniach tam jest mowa, drugie dają spokój i uśmiech. Czytaj pogodne książki, słuchaj spokojnej muzyki, chodź na spacery do parku, czy lasu. Jeżeli masz psa czy kota, to świetnie. Naucz się qigong, to rodzaj tai chi, chińskich ćwiczeń energetycznych, które w części możesz wykonywać nawet w łóżku. Ich skuteczność była kilka lat temu badana w Berlinie na chorych na raka, w ciężkich stanach. Robią bardzo wiele dobrego. Zmień dietę, na taką która odżywia Ciebie, nie komórki nowotworowe. Odpoczywaj.

Po trzecie, nowotwór jest nie tylko Twoją chorobą, wpływa na całą rodzinę.

Gdy jeden z domowników zachoruje na raka tak zmienia się sytuacja rodzinna, że mówi się o chorobie całej rodziny.
Począwszy od spraw finansowych i nieraz wysokich, dodatkowych kosztów za prywatne wizyty lekarskie, drogie, nierefundowane leki, czasem potrzebną dodatkową opiekę skończywszy na lęku, który może pojawić się u wszystkich. Dochodzi czas, choroba trwa nawet latami, żyje się od zabiegów medycznych do odbioru kolejnych wyników. Nawet, gdy są prawidłowe, trudno jest odpuścić i poczuć ulgę. U bliskich może pojawić się chroniczny stres. Zmienia się rytm życia domowego, który od momentu diagnozy jest podporządkowany osobie chorej. Całe życie kręci się wokół choroby. To powoduje silne napięcie u wszystkich domowników.

Dochodzi jeszcze jeden element. Człowiek chory może mieć wahania nastroju, a nawet depresję, może zachowywać się zupełnie inaczej niż przed chorobą. Bliscy czują się wtedy odrzuceni i niedoceniani za to wszystko, co robią.
Chory radzi sobie emocjonalnie z chorobą jak potrafi. Lęk, czy nawet przerażenie, ból, obniżenie poczucia własnej wartości, zależność od innych, słabość, bezradność, to uczucia, które mu towarzyszą. Często, nie chce się przyznać przed bliskimi do tych myśli i przeżyć. Z jednej strony rodzina go rozumie i stara się wspierać, z drugiej pojawia się rozżalenie i zmęczenie całą sytuacją.

Ratunkiem jest staranie się, aby na ile jest to możliwe, wszystko toczyło się jak kiedyś. Szczególnie potrzebne jest to dzieciom. Nie powinno się rezygnować z drobnych przyjemności, kina, koncertu, spotkań towarzyskich. To staje się wentylem emocjonalnym, który przewietrza smutek, żal, a nawet złość.
Warto skorzystać z pomocy specjalistów, psychologów pracujących w szpitalu, przychodni, w fundacjach.

Pozostałe artykuły