Bez względu na to kto jest pacjentem, na co choruje i jaką ma osobowość, wszystkie choroby zmieniają tak fizycznie, jak i psychicznie chorującego.  Nie  muszą to jednak być zmiany na gorsze. Choroba może wprowadzać pozytywne zmiany, należy je tylko dostrzec.

– Choroba ratuje nas przed własną nieodpowiedzialnością;

– choroba przywraca sferę ducha, o której zupełnie zapomnieliśmy;

– choroba przywraca  chęć samorealizacji i spełniania marzeń;

– choroba spełnia potrzeby, o których myślimy i mówimy;

– choroba daje przywileje, obecność i troskę najbliższych;

– poprzez chorobę dusza dopomina się o rozwiązanie problemu lub konfliktu;

– choroba jest krzykiem o miłość dla ciała i ducha. Miłość dla siebie i innych;

– choroba jest  sposobem na osiągnięcie określonego celu;

– choroba jest potwierdzeniem naszego przekonania o jej przebiegu i możliwości wyleczenia.

Choroba ratuje nas przed własną nieodpowiedzialnością!

Często dopiero choroba powoduje, że zaczynamy zastanawiać się nad tym, jak bardzo zły tryb życia prowadziliśmy. Palenie papierosów, życie w stresie, którego nie potrafisz rozładować, jedzenie  byle jak, byle gdzie i byle szybciej, nieuprawianie sportu, a także brak profilaktyki, nawet jeśli w rodzinie były przypadki raka, a jak wiadomo, rak wykryty w końcowej fazie może być nieuleczalny.

Stan choroby dopiero sprawia, że myślimy w sposób odpowiedzialny, zaczynamy myśleć o wyeliminowaniu stresu, chodzimy do lekarza, badamy się, stosujemy zdrową dla organizmu dietę. Niestety często do tej pory charakteryzowaliśmy się nieodpowiedzialnością, jeśli chodzi o nasze zdrowie. Nie dbaliśmy o nie należycie, uważając że choroba nie dotknie właśnie nas.

Wyniki badań pokazują, że czynniki odgrywające ważną rolę w zwalczaniu raka są bezpośrednio stymulowane przez ćwiczenia. Modyfikują naszą równowagę hormonalną, zmniejszają nadmiar estrogenów i testosteronu, ograniczają poziom cukru we krwi.

Warto zacząć odżywiać się świadomie, tj. jeść produkty nieprzetworzone, czerpać proteiny np. z ziaren, roślin strączkowych, warzyw, czerwone mięso zastępować rybami, nie nadużywać cukru, tłuszczy zwierzęcych.

Choroba przywraca sferę ducha, o której zupełnie zapomnieliśmy!

Inną korzyścią jest otwarcie się na wiarę. Lęk przed śmiercią odczuwamy już w momencie przyjścia na świat, choroba nas do tego lęku zbliża, a wiara, religia pozwalają go złagodzić. Można oddać cierpienie Bogu, modlić się, wyznać winy. To przynosi ulgę, której nie odczulibyśmy, gdyby nie choroba.

Ponadto choroba uwrażliwia człowieka, pomaga mu zweryfikować, co jest w życiu najważniejsze, a co mniej istotne. Chorując przypominamy sobie o naszej ukrytej nierzadko wrażliwości, potrzebie przebywania z ludźmi, także przypominamy sobie o tych sferach ducha, o których zupełnie zapomnieliśmy.

Choroba przywraca  chęć samorealizacji i spełniania marzeń! Choroba spełnia potrzeby, o których myślimy i mówimy.

Co ciekawe, kolejną korzyścią, jak wynika z badań, jest to, że choroba podwyższa samoocenę, buduje i wzmacnia poczucie wartości.

Chorzy, jeśli tylko zaakceptują chorobę, która jest zrządzeniem losu, zyskują dojrzałość, wewnętrzny spokój, odnajdują spójny sens życia. Ale nie tylko – potrafią zmusić organizm do nowych działań, sięgnąć po ukryte rezerwy, np. wzmacniając swe siły odpornościowe.

Rak to przede wszystkim wyzwanie. Ci, co z niego wyszli, mówią, że nigdy by się tak nie przebudowali wewnętrznie, gdyby nie choroba.

Choroba daje przywileje, obecność i troskę najbliższych.

Chory po usłyszeniu diagnozy o stanie swojego zdrowia jest w stanie emocjonalnym, który wymaga obecności bliskiej osoby, jej wsparcia. W zaistniałej sytuacji pacjent potrzebuje troski najbliższych, nierzadko przejęcia codziennych obowiązków, co staje się swego rodzaju przywilejem dla chorego. Osoba z chorobą terminalną potrzebuje pewnego rodzaju zachowań wobec niej, tj. często stałej opieki, wsparcia emocjonalnego, pomocy w nawet zwykłych czynnościach, zrozumienia.

Wśród najczęściej wymienianych korzyści z chorowania badani wymieniają nowe relacje interpersonalne. Poznają nowych ludzi, zrzeszają się, organizują grupy samopomocowe. Dzięki chorobie otwierają się na innych, ale też weryfikują dawne przyjaźnie.

Poprzez chorobę dusza dopomina się o rozwiązanie problemu lub konfliktu.

Choroba powoduje, że przestajemy przejmować się codziennymi problemami, wymagającym szefem, zepsutym samochodem, bałaganem w mieszkaniu. Zyskujemy dystans do tego, co przyziemne, celowe, tu i teraz, który jest jednym z elementów mądrości życiowej. Nie zaogniamy sytuacji, a nawet chcemy rozwiązywać wcześniej powstałe problemy, a także ten, jakim jest choroba.

Choroba jest krzykiem o miłość dla ciała i ducha. Miłość dla siebie i innych.

Każdy człowiek, czy jest on w zdrowiu, czy w chorobie, potrzebuje drugiego człowieka, wsparcia emocjonalnego, zainteresowania, miłości. Choroba jest wyjątkowym stanem, podczas którego pacjent wymaga szczególnej opieki. Chory, który zmaga się z cierpieniem emocjonalnym i fizycznym szuka pomocy i oparcia w drugim człowieku, wśród rodziny, przyjaciół, znajomych, bardziej, niż kiedykolwiek potrzebuje miłości. Jednakże nie tylko pacjent woła o miłość, bliskość, ciepło i przyjacielskość. Także osoby bliskie pacjentowi  są wyczerpane emocjonalnie, nierzadko fizycznie, a więc im również należy się siła płynąca z pozytywnych emocji.

Co więcej, wiele nowych związków, miłości nawiązuje się poprzez chorobę. Ludzie chorzy są często bardziej autentyczni, nie muszą już grać żadnych ról, łatwiej im zaufać. Intensywniej odczuwają także emocje, takie jak tęsknotę, czułość, namiętność, wrażliwość. Doceniają miłość, często zakochują się ponownie w swoich partnerach, chętnie się zakochują.

Nie traktuj raka jak wroga, raczej spójrz jak na przyjaciela. Dzięki niemu rzuciłeś palenie, zacząłeś się ruszać, zmieniłeś stosunek do bliskich. Dziś doceniasz czas, który ci ofiarowują. Zacząłeś się racjonalnie odżywiać. Rak nauczył cię wytrwałości, wzmocnił twoją wolę, zbudował więzi z innymi ludźmi, pomógł dokonać wglądu w siebie samego. Nauczył cię kochać i rozpoznawać miłość, oddzielać ziarno od plew. Nauczył cenić chwilę. Cieszyć się z drobiazgów. Przysporzył ci przyjaciół. I tak na to trzeba patrzeć! Bądź mu wdzięczny!

Choroba jest  sposobem na osiągnięcie określonego celu.

Chory uświadamia sobie, że utracił znaczącą wartość życia – zdrowie. Staje też przed niewiadomą: nie wie, czy i jak sobie poradzi, czy będzie potrzebował pomocy ze strony innych, czy sam będzie komuś jeszcze potrzebny, czy życie będzie miało takie znaczenie jak dawniej. Ale po szoku, depresji i rezygnacji te egzystencjalne pytania sprawiają, że myśl o zmianie przekształca się w działanie.

Negatywne wydarzenie też jest źródłem rozwoju, przez nie bardziej doświadczamy życia. Nawet jeśli wiąże się z bólem, cierpieniem, utratą, kryzysem, staje się impulsem, żeby lepiej żyć. Nierzadko to choroba uruchamia wewnętrzne zasoby człowieka i jego życiową energię, przemieniając ją w siłę i wolę walki. Wcześniejszy cel, oszacowany na mało realny, teraz staje się możliwym do zrealizowania, ponieważ chęć wyzdrowienia wyzwala pokłady energii i siły do spełnienia wyznaczonego sobie zamierzenia.

Choroba jest potwierdzeniem naszego przekonania o jej przebiegu i możliwości wyleczenia.

Kolejna pozytywna cecha to tzw. poczucie twardości, czyli charakter „nie do zdarcia”. Mają go menedżerowie, których nie dopadł zawał czy inne choroby serca charakterystyczne dla tej grupy zawodowej. Dlaczego? Oni traktują życie jak wyzwanie i są przekonani, że sobie z nim poradzą, poza tym czerpią wiele zadowolenia z angażowania się w swoją aktywność. To cechy, które się ma albo nie, ale można też je w sobie wypracować. Choroba może takie pozytywne cechy wyzwolić w człowieku, sprawić, że stanie się twardy, dzielny, koherentny. Jednak trzeba pogodzić się z nową rolą – rolą chorego.

Jednak to ty decydujesz, czy będziesz żył. Nie lekarz, nie rak. Ty! Kieruj się nadzieją. Jest taka lekarska anegdota: Jeśli pacjent uprze się żeby żyć, medycyna jest bezradna. Wszystko zależy od tego, czy rozdmuchasz iskrę nadziei, czy zapali się płomieniem, który oświetli ci przyszłość.

Pozostałe artykuły